Powroty

Powroty przywołują w mojej głowie tylko dobre wspomnienia. Takie, w których wracam do domu ze szkoły, a babcia lub mama czeka na mnie z gorącym obiadem. Takie, które wskazują na moment szczęścia, kiedy po długiej podróży w końcu widzę znajome okna i stoję przed wielokrotnie otwieranymi drzwiami. W końcu takie, w których, po tygodniu rozłąki, witają mnie uśmiechnięte i znajome twarze.

Jednak z długiej podróży można wrócić także w inny sposób – mentalny. I dzisiaj kilka słów o tym. O zmianie podejścia i o decyzji, która czasami nadchodzi niespodziewanie.

Zgubienie życiowej drogi, zejście ze szlaku, zmiana wytyczonej trasy to nie problem. Wystarczy tylko przez chwilę się zawahać, stracić równowagę, zgubić pewność siebie i wiarę w to co się robi, a na dodatek zostać przytłoczonym przez ilość celów, pragnień i zadań, które chce się zrealizować – wtedy wszystko się sypie, a puzzle niespodziewanie do siebie nie pasują i za nic nie chcą ułożyć się w całość. Nagle wydaje Ci się, że wszystkiego jest za dużo, a czasu tak mało. Przestajesz kontrolować, przestajesz walczyć, w końcu część odpuszczasz.

Ja tak miałam. Odpuściłam. Dlaczego? Nie wiem. W głowie pojawiają się tylko głupie wytłumaczenia, o których nie warto wspominać. Teraz zdecydowałam. Zdecydowałam o powrocie. Dojrzalsza, pewniejsza siebie, silniejsza. Z nowymi doświadczeniami i przemyśleniami. Z nowym celami. Z tęsknotą za pisaniem tego, co mi w duszy gra, w głowie siedzi.

Ta decyzja ciągnęła się miesiącami. Jeszcze nie teraz, za wcześnie, nie dam rady, nie mam tematu i nic ciekawego do powiedzenia. To jak oczekiwanie na właściwy moment, który tak naprawdę może nie nadejść nigdy…

I wtedy niespodziewanie dostajesz od życia żółtą kartkę, szturchnięcie, a nawet takiego porządnego, ale koniec końców, pozytywnego kopa. Upadasz. W środku rozpadasz się na małe kawałki, ale po pewnym czasie uświadamiasz sobie, że… to nie Ty na te małe kawałki się rozpadłaś, ale pękła jakaś blokada. Blokada, która przez te wszystkie dni, tygodnie i miesiące nie pozwalała Tobie iść dalej. Blokada, która pękła dopiero teraz, bo wymagała użycia ogromnej siły. Siły, której nie mogłaś w sobie odnaleźć, a która musiała przyjść z zewnątrz.

Wiesz, że od dzisiaj Twoja droga jest właściwa i choć wcale nie łatwiejsza to jednak warta tej ciągłej wędrówki. Przecież czeka Cię tyle nowych wyzwań, zdarzeń, ludzi i rzeczy do odkrycia!

Jesteście gotowi na nowe? Ja tak!

Niech podsumowaniem tego tekstu będzie, zapewne dobrze Wam znane, hasło:

„Padłaś? Powstań! Popraw koronę i zasuwaj!”

A zatem… wróciłam!

A powroty są przecież fajne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s