Przyjaciół znajdziesz w telewizji

Był taki czas w moim życiu, kiedy cholernie mało rzeczy mnie bawiło. A właściwie to prawie nic nie sprawiało mi przyjemności. Każdy dzień był beznadziejny, przytłaczający i smutny, a panująca wtedy w moim życiu sytuacja stresowała i dobijała coraz bardziej. Ale wtedy pojawili się oni i, o dziwo, okazało się, że są cudowni i przede wszystkim zabawni.

Jest taki serial, amerykański jak to najczęściej z serialami bywa, który powstał ponad 10 lat temu, a nadal bawi, wciąga i daje się poznawać na nowo. Zapewne już się domyślacie, że chodzi o… kultowych „Przyjaciół”. Tak, ja też wpadłam w ich sidła, choć legenda głosi, że istnieją ludzie, którzy go nie widzieli!

Osobiście nie byłam jego fanką od początku. Kuzynka namiętnie go oglądała i tak kochała ten serial, że na każdą możliwą okazję dostawała w prezencie kolejny sezon na płytach DVD. To właśnie w ten sposób „Przyjaciele” wpadli w moje ręce – pożyczyłam pierwszy sezon, tak na próbę, i… przepadłam. Wciągnęłam go, niczym odkurzacz fruwające po domu szare kłęby kurzu, a później poszły kolejne, aż do 10. Do dzisiaj, kiedy oglądam ostatni odciek, jest mi smutno, że to już koniec. Ale później w telewizji ponownie emitują pierwszy sezon i zabawa zaczyna się od początku 😉

I choć mam cudownych przyjaciół w rzeczywistości, którzy zawsze mnie wspierają i pomagają mi, Ci poprawiali mi humor na bieżąco. Zawsze kiedy zostawałam sama i potrzebowałam dobrej rozrywki oraz oderwania od szarej rzeczywistości – już, teraz, od razu. To właśnie oni wyciągali mnie ze smutku i przygnębienia. To oni zdecydowanie poprawiali mi humor. I tak zostało do dzisiaj. Są sposobem na poprawę humoru, chwilą relaksu po powrocie z pracy lub miłym towarzyszem podczas kolacji.

Za co kocham „Przyjaciół”?

  • za świetnie napisane dialogi, z humorem i z polotem, które bawią pomimo upływu lat
  • za mówienie o rzeczach codziennych w niecodzienny sposób
  • za poruszanie ważnych, życiowych tematów pomimo komediowego charakteru
  • za piękno przyjaźni pokazanej w tym serialu
  • za pomysł – z jednej strony prosty i banalny, a z drugiej znakomicie łączący ze sobą tak różne osobowości w sposób, który wciąga i bawi – dla mnie mistrzostwo!

Znacie te kultowe powiedzonka? „How you doin’?”, „Joey nie dzieli się jedzeniem!” lub charakterystyczne „I know!” wykrzykiwane przez Monikę? To jest to, co za każdym razem wywołuje uśmiech na mojej twarzy.

Wiecie, co jest w tym wszystkim najbardziej zadziwiające? Że mogę oglądać ten serial na okrągło i za każdym razem bawi tak samo, a czasami nawet bardziej! A na dodatek, przez 10 sezonów przewinęło się tyle wątków, bohaterów i wydarzyło się tyle różnych sytuacji, że bez problemu zaczyna się je kojarzyć i porównywać z sytuacjami ze swojego życia. Coś się dzieje i nagle uświadamiasz sobie, że w „Przyjaciołach” też przecież była taka sytuacja! Uzależnienie? Może i tak, ale jakie pozytywne!

A Wy, oglądacie „Przyjaciół”? Lubicie ten serial?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s