Uncategorized

Nigdy nie nauczę swojej córki skromności

Kojarzycie reklamę Always #LikeAGirl, w której chłopcy i dziewczyny pokazują i opisują co to znaczy robić coś jak dziewczyna? Okazuje się, że chyba większość z nas ma takie same wyobrażenie na ten temat.

„Jak dziewczyna” oznacza, że nie umiesz tego robić, że robisz to źle, słabo i ciapowato. Ale zaskakujące w tym wszystkim jest to, że jeśli zapyta się o to samo młodsze dziewczynki, otrzyma się zupełnie inną odpowiedź. Nagle okazuje się, że określenie „jak dziewczyna” oznacza coś niesamowitego, wartościowego i przede wszystkim normalnego. Biec jak dziewczyna, oznacza, że biegniesz najszybciej jak potrafisz. Odbijać jak dziewczyna oznacza, że odbijasz z całych sił, a walczyć jak dziewczyna oznacza, że walczysz jak prawdziwa wojowniczka.

To dla chłopca, to dla dziewczynki

Czy zauważyliście, że dzieciom od początku ich życia narzuca się pewne schematy, które chcąc czy nie chcąc kształtują je na całe późniejsze życie?

Dziewczynki od małego ubiera się na różowo, a chłopaków z reguły na niebiesko. Dlaczego? – ja się pytam. Dlaczego nie można ubrać dziewczynki w bluzę z napisem „Batman”? Znaczy się można i są rodzice którzy tak robią (brawo!), ale zauważcie, że z reguły takie bluzy w sklepach dostępne są w dziale chłopięcym, a w dziale dziewczęcym króluje róż. Jeśli rodzicom się to podoba i córka nie wyobraża sobie życia bez różu, to nic mi do tego i niech tak będzie. Tylko być może jednak ta miłość wynika z jej obcowania z różem od początku swojego życia, a nie z tego, że sama by go sobie wybrała.

Chłopcy bawią się samochodami, a dziewczynki lalkami. Ja bawiłam się tym i tym, choć rzeczywiście wśród moich zabawek przeważały lalki. W późniejszym wieku, kiedy w domu pojawił się pierwszy komputer, moją ulubioną grą były wyścigi samochodowe (co zostało mi do dzisiaj ;)). Może warto zatem czasami zainteresować dziewczynkę czymś innym i pokazać jej inne opcje? Kto wie, co z tego wyniknie.

Chłopcy mogą być łobuzami, bo to chłopcy. Dziewczynce nie wypada być niegrzeczną, mieć pogniecioną sukienkę i przeklinać. Chłopcom łatwiej jest wybaczane złe zachowanie, dziewczynka powinna być księżniczką, która jada obiad złotymi sztućcami, a zamiast bąków puszcza motylki.

Ja też byłam wychowywana w takim klimacie. Że powinnam zachowywać się w taki a nie inny sposób, że dziewczynce nie przystoi, że nie powinnam przeklinać, bo dziewczynki nie przeklinają (do dzisiaj słyszę to od mojej mamy :P), że nie powinnam być niegrzeczna i zawsze wszystkich przepraszać za swoje złe zachowanie. I co mi z tego przyszło? A to, że w dorosłym życiu uczę się podejścia do pewnych spraw na nowo i próbuję wyjść ze schematów, które kiedyś mi narzucono.

Jak dziewczyna? Tak, jak silna dziewczyna!

Ja dla swojej córki nie chciałabym takiego życia i jeśli kiedyś będzie mi dane mieć córkę, to chciałabym ją nauczyć, że w życiu może osiągnąć co tylko chce. Że może być tym kim tylko zapragnie, niezależnie od tego czy chce być strażakiem, policjantem, piosenkarką, pielęgniarką, krawcową czy kierowcą F1, bo świat daje jej naprawdę ogromne możliwości.

Że może, a nawet powinna, jasno wyrażać swoje zdanie, ale bez krzywdzenia innych – konkretnie i rzeczowo wskazywać, co je się nie podoba, ale nie tupać nóżką i obrażać się na innych ludzi bez powodu. Nie dusić tego w sobie, nie udawać, że nic się nie stało, i że nie ma nic do powiedzenia. Śmiało werbalizować swoje myśli.

Że jeśli musi, to niech sobie przeklnie i wyrzuci z siebie całą złość, bo to naprawdę nie jest nic złego, o ile nie używa przekleństw w każdym zdaniu. Że czasami lepiej wybuchnąć i wykrzyczeć to, co nas boli, a nie dusić tego w sobie, bo kobiety mają do tego prawo. Mają prawo powiedzieć, że pierdolą to wszystko!

Że pranie, sprzątanie i gotowanie, to czynności, które owszem warto umieć wykonywać, ale nie są one w życiu najważniejsze i że jak jej dom nie będzie lśnił czystością każdego dnia, to naprawdę nikomu się nic nie stanie. Że w świętach nie jest najważniejsze to, aby okna były umyte, ale aby spędziła je z bliskimi. Że dbanie o dom, to nie jest tylko zajęcie dla kobiety, bo mężczyzna z powodzeniem może jej w tym pomóc, a nawet powinien.

Że powinna marzyć, a co ważniejsze, swoje marzenia realizować bez słuchania tego, co myślą na ten temat inni. I że nigdy nie powinna zatracić swojego prawdziwego JA i próbować go zagłuszać podporządkowując się innym. Że kreatywność, to nie jest coś, co porzucamy wraz z dzieciństwem, bo siła wyobraźni pomaga tworzyć wielkie rzeczy także w dorosłym życiu.

Że może kochać kogo chce, o ile ten ktoś jest dobrym człowiekiem i jej nie krzywdzi, a ona jest w tym związku szczęśliwa.

Że ma prawo mieć gorszy dzień, nie odzywać się do nikogo, być smutną, marudną i złą. A jeśli czuje, że chce jej się płakać, nawet bez powodu, to niech sobie popłacze, bo nikt nie ma prawa jej z tego rozliczać i mówić jej, że jest beksą.

Że nie jest gorsza od innych i powinna bardzo mocno w siebie wierzyć. Że nie musi za każdym razem przepraszać, być miłą i usłuchaną, bo jak ktoś jej zajdzie za skórę, to powinna zawalczyć o swoje i pokazać, że ona też się liczy w tej rozgrywce.

Że warto pomagać innym ludziom, bo dobro do nas wraca i jeśli może, choć w niewielkim stopniu, zmienić życie drugiej osoby, to zawsze warto to robić. Że czasami niewielki gest zmienia wiele.

A nade wszystko chciałabym ją nauczyć, że jest kimś wyjątkowym, kto nie musi przepraszać za to, że żyje, i że jak najbardziej ma prawo żyć według swoich zasad. Że warto być skromnym, ale bez przesady.

Reklamy

2 myśli w temacie “Nigdy nie nauczę swojej córki skromności”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s