Uncategorized

Dobrzy znajomi

Siadam przed komputerem od dobrych kilku tygodni i próbuję coś napisać. Kursor mruga, dopisuję kilka słów, zmazuję, dopisuję, zmazuję. Bawimy się w kotka i myszkę. Skubany zawsze wygrywa. Myślę sobie, że pogoda za oknem nie zachęca do niczego. Do życia, działania, a tym bardziej do pisania pozytywnych rzeczy. O smutnych też nie chcę pisać, bo to co słabe próbuję od siebie odgonić. Smutek przecież jest słaby, prawda?

Dobija Cię, co? Ale uciekasz czy przeciwstawiasz mu się? Nosisz go w sobie i pielęgnujesz, bo tak jest fajniej, bo możesz mówić, że nikt Cię nie rozumie, a Ty cierpisz niczym młody Werter? Czy nieustannie przed nim uciekasz, bo „be positive” i dalej do przodu?

Porozmawiajmy o smutku. W końcu jest częścią naszego życia. Tak cholernie ciężką, ale obecną u każdego bez wyjątku. Nie gadaj, że u Ciebie go nie ma. Nie uwierzę. Jeśli mówisz, że nigdy go nie doświadczasz, obejrzyj się za siebie – stoi i czeka.

Bolączką naszych czasów jest to, że przestaliśmy radzić sobie z emocjami. To znaczy udajemy, że ich nie ma. Że nie ma tych złych. Smutek? Znasz go? Jesteś cieniasem! Ja się nie smucę – powie inny i wrzuci na Instagram kolejne zdjęcie posypane brokatowym szczęściem. Tylko po co udawać? Po co oszukiwać innych, że nasze życie jest wieczną, niekończącą się radością? Że codziennie od rana do wieczora chodzimy roześmiani i pozytywnie nastawieni do świata? Po co udawać, że wszystko w naszym życiu jest pozytywne i nawet nieprzespana noc z niemowlakiem zamiast odebrać, dodała nam energii i pomogła pięknie ułożyć włosy, zrobić makijaż i ugotować fit śniadanie, którego zdjęciem dzielimy się ze światem. Chcesz dobić innych, którym się to nie udaje? Brawo! Udało Ci się! +100 punktów dla Ciebie! Udajesz? Może czas przestać, co? I czasami dopuścić do siebie prawdziwe życie.

Chcesz się rozpaść na kawałki? Rozpadnij się, śmiało! Wyrzuć z siebie te wszystkie negatywne emocje i przestań w końcu to w sobie dusić. Nie jesteś gorszy/a, nie jesteś słabszy/a. Czasami po prostu tego potrzebujesz. Czasami musisz to z siebie wyrzucić, choć nie wiesz dlaczego przytłaczają Cię tak małe rzeczy. Czasami nic z tego nie rozumiesz i kompletnie nie ogarniasz swoich emocji. Znasz to? W takim razie na chwilę poddaj się temu. Wsłuchaj się w ten cholerny smutek i daj mu dojść do głosu. Porozmawiajcie. Czasami głośno podyskutujcie i pokrzyczcie. Przeklnij cały świat i wszystkich ludzi dookoła. Przestań udawać, że Ciebie to nie dotyczy i nie doświadczasz takich emocji! Ktoś Ci wmówił, że jesteś słaby/a, że jesteś beksą, że nie radzisz sobie z życiem? Pokaż mu, gdzie są drzwi i powiedz, żeby je zamknął z drugiej strony. A najlepiej, żeby się odp… Tak, bo przeklinać też umiesz! A kiedy dopada Cię smutek, przekleństwa czasami pozwalają się go pozbyć i wyrzucić z siebie.

Nie martw się. Dasz radę. Udźwigniesz to wszystko. W końcu musisz być gotowy/a na kolejne spotkanie. Bo kiedyś na pewno się jeszcze spotkacie. Ale wtedy będziecie się już dobrymi znajomymi. A z dobrym znajomym się rozmawia. Nie mija się go bez słowa.

 

7 myśli w temacie “Dobrzy znajomi”

  1. Smutek, a co to jest? tak by powiedzieli znajomi wobec mnie…
    Życie mnie nauczyło ze tego sie nie okazuje ze tego niema, staram sie to chować dla siebie
    czerpać z tego naukę, analizować „pielęgnować” aby nie popełniać kolejny raz takiego błędu…
    Być zimnym dla smutku narzekania nie okazywać tego, ale bezinteresownie pomóc…
    Tłumacze sobie to tak:
    Wyobrazić trzeba sobie człowieka z którym stoisz rozmawiasz a zanim pali sie jego świat, marzenia, coś co kochał, lubił…
    Pytasz go co u ciebie? jak sie czujesz?
    A on odpowiada:
    U mnie okej, wszystko jak najlepszym porządku…
    A co u ciebie? Potrzebujesz pomocy…
    Przypuszczam, wiem ze to źle bo człowiek musi sie wygadać, ale na dzień dzisiejszy taki jestem choć wiem ze kiedyś to pęknie…
    Taki ja 🙂

    Polubienie

      1. hmm…
        Nie oszukujmy sie tego nie da sie wyrzucić, to nie papier w niszczarce…
        A wręcz jak zły sen sie pojawia… Nie wiadomo z skąd, nie wiadomo kiedy i dlaczego…
        Takie życie i żyje sie dalej 🙂

        Polubienie

  2. Ja mam zapędy altruiztyczne i duże pokłady empatii, ludzie wiedzą gdzie mogą przyjść ze swoimi problemami…szkoda, że to nie dzieła w drugą stronę i kiedy ja potrzebuję wsparcia to raczej go nie dostaję. Smutek – to mój towarzysz, dzięki niemu dostrzegam rzeczy małe i potrafię z nich czerpać radość.

    Polubienie

  3. Nie rozumiem po co komu FB lub Instagram, a z tego co piszesz jest to narzedzie tortur wiec tym bardziej sie ciesze ze mnie tam nie ma 😀

    Co do smutku to uwazam na odwrot- ze uciekanie przed nim jest slaboscia. Jestem slaba. Jestem tchorzem. Uciekam od smutku. Swoj czasami do siebie dopuszczam kiedy juz nie da sie przed nim ukryc. Troche sobie poplacze, troche pouzalam nad soba. Ale najgorzej mi idzie ze smutkiem innych. Wole udawac ze o nim nie wiem niz przyjac go na siebie. Wole sobie wmowic ze jest przekoloryzowany i nie ma sie co łamać. Zwyczajnie nie daje rady go udzwignac.

    Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na zw Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s